Podsumowanie V edycja Konkursu Ponarskiego.

Temat jubileuszowej edycji konkursu był ogólny: „Ponary – lekcja czy tylko pamięć” i wydawać by się mogło, że da to uczestnikom szerokie pole do popisu. Tak się niestety nie stało. Tylko dwie kategorie (literacka i plastyczna) doczekały się prac. Frekwencja, była lepsza niż rok temu, jeśli chodzi o uczestników, ale nie pod względem reprezentowanych szkół (zaledwie cztery). Szkoda, bo głównemu organizatorowi konkursu – Stowarzyszeniu Rodzina Ponarska – zależy by to młodzież powoli przejmowała pałeczkę dbania o pamięć o Ponarach.

Do oceny przedstawiono 11 prac pisemnych, z czego 90% pochodziło z Gimnazjum im Władysława Syrokomli w Wilnie.

Podobnie jak w roku ubiegłym zwyciężyła podopieczna Barbary Dajnowcz Karolina Kotryna Moroz. Zaledwie 4 punktów zabrakło, by otrzymała maksymalną ich ilość. Autorka ma bardzo dobrze opanowany warsztat i posługuje się poetyckim językiem. Maluje wstrząsające obrazy. „Echa pewnej wycieczki” to relacja z przeniesienia się do Ponar z czasów egzekucji. Narratorka mdleje podczas szkolnej wycieczki do ponarskiego memoriału: „Las zachwiał się bez wiatru, pnie wydłużyły się w gorączkowym tańcu, aż świat zgasł, przygnieciony nagłą ciemnością. Gdy wróciła świadomość, czas był już martwy. Na piersi czułam niewidzialny głaz, a duszne powietrze trzeba było wyszarpywać z przestrzeni siłą. To nie był już ten sam las. Drzewa trwały w bezruchu, lecz ich cienie zgęstniały, pęczniejąc od czyjejś obecności. Czułam na sobie wzrok tysięcy par oczu ukrytych między pniami. Cisza przestała być brakiem dźwięku – stała się drapieżnym, nieustannym czuwaniem.” Jej przewodnikiem jest bezimienny chłopiec o oczach, które nie należały do dziecka. „Były stare, zmęczone, jak oczy kogoś, kto widział koniec świata i nie zdążył o nim opowiedzieć.” Karolina kończy swoją pracę niezwykle cennym podsumowaniem, które może stanowić kwintesencję wszelkich upamiętnień: „Ponary są pamięcią. Ale pamięć bez odwagi umiera. Ponary są lekcją. Lekcją, że milczenie też jest winą. Lekcją, że jeden głos może przerwać najgęstszą ciemność. I jeśli potrafimy mówić – oni nie znikną.”

Drugie miejsce przypadło Kamili Turlińskiej, którą do konkursu przygotowała Wiesława Gawerska. Temat pracy jest tematem konkursu. Autorka próbuje zgłębić uczucia ofiar i oprawców. Opisuje co mogli czuć pędzeni na śmierć, a co ich oprawcy. Nie boi się użyć słowa Niemcy, a nie naziści bez narodowości. Jednak narodowości samych oprawców już nie wymienia. Hekatombę Ponar opisuje za pomocą trzech zmysłów. Widzimy sceny sprzed samej egzekucji, pędzenie ludzi w kierunku dołów, odzieranie ich z ubrań i godności. Czujemy metaliczny zapach krwi unoszący się znad stosów martwych ciał. Słyszymy strzały, ale też ciężką ciszę, las stał się martwy. Ptaki na długo przestały wić tu swoje gniazda – o czym wielu świadków historii wspomina. A teraz oprawcy. Niewymieniona jest tu ich narodowość, ale w tekście pada słowo „szaulisi”. Padają ważne pytania: „Czy potrafili spojrzeć na siebie w lustrze? Czy byli w stanie powiedzieć sobie, że to, co robią, jest złe? Jak usprawiedliwiali swoje zbrodnie? Czy naprawdę wierzyli w propagandę? Czy uważali więźniów za grzeszników? Za ludzi o „brudnej krwi”, którzy nie zasługiwali na życie? Czy mogli spokojnie spać, słysząc w myślach jęki ofiar? Czy nawiedzały ich koszmary, że aż zapominali, jak wygląda spokojny sen? Jak często byli pijani, bo nie byli już zdolni zabijać na trzeźwo? Ile papierosów wypalili, próbując choć na chwilę zapomnieć o zapachu krwi? Czy widzieli krew na swoich dłoniach?”

Jedyna w tym gronie przedstawicielka Gimnazjum im. Józefa Ignacego Kraszewskiego w Wilnie Gabriele Rodzyte, tym razem musiała się zadowolić trzecią lokatą. Autorka w swojej pracy nawiązuje do historii osób, opisywanych przez siebie w trakcie poprzednich edycji konkursu, w których dwukrotnie odnosiła zwycięstwo. Analizuje też obecnie toczące się konflikty zbrojne. Przedstawia wyimaginowaną lekcję, którą przeprowadza w innych klasach i w usta młodszych kolegów wkłada swoje refleksje. Opiekunka pracy Gabriele, Wanda Andruszaniec, zdradziła nam, że takie spotkania mogą odbyć się w najbliższej przyszłości.

Nagrodę specjalną zdobyła Emilia Sawicka, która opisała wywózkę do Ponar Żydów z wileńskiego getta. Mord w Ponarach widzimy oczami świadka, który cudem ocalał. Bohaterka opowiadania została pociągnięta do dołu śmierci przez upadającą omdlałą osobę. Wydostała się spod stosu ciał i powróciła do Wilna, które już nigdy nie było takie samo.

W tym roku, wbrew tradycji, kategoria plastyczna nie była najliczniej obsadzoną. Nadesłano zaledwie 7 prac.

Zwyciężyła Paulina Macutkiewicz z Gimnazjum im. Stanisława Moniuszki w Kowalczukach, przygotowana przez Andželę Aidukienė, która co roku upowszechnia ideę konkursu w dwóch szkołach, w których jest zatrudniona. Na obrazku jest przedstawiony pociąg symbolizujący transport ludzi do lasu w Ponarach. Z mrocznej pary unoszącej się z komina lokomotywy wyłaniają się białe twarze. Smutne i przerażone to duchy ofiar zamordowanych w lesie ponarskim. Kontrastują one z jasnym niebem pełnym chmur oraz zielonymi drzewami, gdzie wyróżnia się biała brzoza – symbol pamięci, życia i nadziei. W oddali widać góry, które oznaczają wolność lub spokój niedostępny dla ofiar. Czerwone kwiaty na pierwszym planie symbolizują przelaną krew i cierpienie. Całość to refleksja nad tragedią wojny, losem niewinnych ludzi oraz koniecznością zachowania pamięci o ofiarach zbrodni ponarskiej.

Drugie miejsce zajęła Ariana Juckiewicz, ze Szkoły Podstawowej im. Czesława Miłosza w Pakienie, również wychowanka Andželi Aidukienė. Rysunek nosi tytuł „Ból utraty” i przedstawia ludzkie twarze miotane bólem i bezradnością. Centralna twarz rozdziera sobie oczy, jakby ból fizyczny mógł uciszyć ból duszy. Poranione ręce przypominają o krwawych zbrodniach popełnionych w lesie ponarskim. Twarz z prawej strony zdaje się rozdzierana krzykiem, który wyrywa się z serca ściśniętego bólem po utracie bliskich. Twarz z lewej strony jest miotana w różne strony, jakby zaprzeczała i nie godziła się z tym, co dzieje się wokół. Czarne tło podkreśla dramatyzm obrazu i wydobywa twarze, które niczym widma unoszą się nad ziemią.

Trzecie miejsce to malunek Faustyny Stankiewicz, wychowanki Syrokomlówki i Barbary Dajnowicz. Na swoim malunku „Pamięć o tragedii” ukazała scenę lekcji w szkolnej sali, przez której ścianę widać egzekucję w Ponarach, pomnik ponarski i osobę zapalającą znicze. Jak mówi sama autorka „Narysowałam to, ponieważ uważam, że historia powinna nas uczyć wrażliwości i odpowiedzialności.”.

W tym roku nasi partnerzy ufundowali nagrody specjalne dla szkoły, która była najliczniej reprezentowana w konkursie. Świetnie wpisują się w jego myśl przewodnią. Są to vouchery, które klasa będąca na wycieczce w Polsce będzie mogła wykorzystać na zwiedzenie ważnych miejsc dla polskiej historii najnowszej: Sala BHP w Gdańsku oraz Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie.

Już teraz zachęcamy do wzięcia udziału w szóstej edycji naszego konkursu. Jego bohaterem będzie Stefan Ławcewicz, jedna z ostatnich osób rozstrzelanych w Ponarach, którego biografia mogłaby stać się inspirująca dla młodych plastyków, literatów i filmowców.

Pełne wyniki konkursu są do pobrania tutaj…

Oceny zbiorczo 26.xlsx - Lista wyników
Show Comments

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podaj poprawną odpowiedź !